“Jakiś kolorek, dużo żelu, Bożenka… żeby to jakoś uratować”

http://przeambitni.com/
To cytat z filmu, w którym Boże Boże Bożenka nic nie musiała poprawiać, żeby był świetny. Mowa oczywiście o Disco Polo, czyli o do bólu ironicznym filmie Macieja Bochniaka, który podbił ekrany polskich kin i moje serce.

Prześmiewcza historia o prowincjonalnym wokaliście disco polo, który z wielką precyzją trafia w gust Polaka. A jak Polakowi się podoba, to przecież wszystkim Polakom się podoba. Film, który w swoją fabułę wplątuje najlepsze produkcje wszystkich gatunków kina, takie jak „Harry Potter”, „Titanic” czy „Django”, nie pozostawiając gorzkiego smaku chamskiego zapożyczenia.
Dawid Ogrodnik, który wcielił się w rolę głównego bohatera Tomka, wokalistę zespołu Laser, po raz kolejny udowadnia, że potrafi. A co potrafi? Wszystko potrafi. Śpiewa, tańczy, pełen serwis. A jako aktor - rewelacja. Po “Jesteś Bogiem” byłam totalnie zaskoczona jego rolą w Idzie, ale Disco Polo to już naprawdę “zniszczyło mi mózg”, pozytywnie oczywiście.

Jeśli chodzi o wąsatego Tomasza Kota, to on dopiero teraz jest bogiem. Niestety jako doktor Religa był dla mnie mniej prawdziwy i gorzej odegrany niż jako Polak w Disco Polo. Co raczej nie świadczy zbyt dobrze o “Bogach” - przecież to była biografia.

Ogromne ukłony należą się również każdej osobie, która chociaż jeden paluszek przyłożyła do charakteryzacji, bo pod tym względem Disco Polo na głowę bije nawet “American Hustle”. Na potrzeby filmu trzeba było ubrać każdego statystę, a było ich nie mało, ale największe chapeau bas należy się za kreacje Joanny Kulig, która w co drugiej scenie ma na sobie co innego i za każdym razem wygląda rewelacyjnie.

Fakt, że Disco Polo z gracją, której nie powstydził by się Disney, łączy dziki zachód z Warszawą i pustynię z jeziorem niewątpliwie zasługuje na oklaski. Teksty z filmu, które prawdopodobnie nasze dzieci będą cytować tak jak my “Seksmisję“ też powinny dostać aplauz. Najpiękniejsze jest jednak to, że nawet jeśli film pokazuje najmniej wzniosły okres polskiej muzyki, a cały soundtrack to disco polo, które darzę szczerą nienawiścią, to i tak z filmu wychodzę dumna ze swojego pochodzenia i to zdecydowanie bardziej niż po “Mieście44”.
Trwa ładowanie komentarzy...