O autorze
Z wykształcenia na razie nikt, ale kocham filmy, zwłaszcza te dobre i to o nich będę tu pisać. Studiuję dziennikarstwo i wcale nie żałuje, że nie wybrałam architektury. W Warszawie mieszkam od sześciu lat i nie mam ani żony, ani męża, ani dzieci, ani doświadczenia, którym warto by było się chwalić, więc nic nie będzie odwracać uwagi od kina.

Komedia o życiu, dramat o miłości

Poruszający, zabawny i pouczający, taki właśnie jest film, który gości już jakiś czas na polskich ekranach. Mówiąc krótko, jeden film a wiele emocji. Josh Lawson (aktor i reżyser filmu) pokazuje jak pokazać więcej i to z prawdziwym życiowym dystansem.

“To właśnie sex”, czyli Australijski film, który zrewolucjonizował świat sceną sekstelefonu dla głuchego. Ktoś mądry przetłumaczył tytuł filmu, ponieważ narracja jest bardzo podobna do komedii romantycznej “To właśnie miłość”. Chociaż oryginalne tytuły nie mają nic wspólnego, ani z polskimi, ani ze sobą, to lepiej, że je przetłumaczono niezbyt dokładnie. Film z prezerwatywą na plakacie, który nazywał by się “Malutka śmierć” raczej nie ściągnął by milionów do kin. Na seansie dowiadujemy się, że ta malutka śmierć to orgazm, ale jakoś nie to było moim pierwszym skojarzeniem.

Cała fabuła to przenikające się nawzajem historie par, które przez ukrywanie swoich fantazji dosłownie niszczą sobie życia. Niektóre z nich przełamują wstyd i w uroczy, choć trochę nieudolny sposób chcą zrobić dla drugiej połówki wszystko (dosłownie), inne z kolei milczą. Jak w życiu. Romantyczny, zabawny ale też dający do myślenia film o miłości i o tym, że lepiej mówić niż milczeć. Chociaż elementy komediowe niezaprzeczalnie zajmują większość seansu, to po wtórnej analizie dochodzimy do wniosku, że chociaż prawdopodobieństwo, żeby to wszystko wydarzyło się na jednym przedmieściu jest nikłe, to historia jest bardzo pouczająca. Nie ma to jak komedia z której płynie nauka, bo przecież bawiąc się uczysz a ucząc się bawisz.

Pomijając już wątki edukacyjne, watro wspomnieć o doborze aktorów. Gra aktorska oczywiście bez zarzutów, ale nie o to chodzi. Myślę bardziej o tym jak ci aktorzy wyglądają. Co można zauważyć już po samym zwiastunie to nie są twarze z pierwszych stron gazet, ani sławy pokroju Angeliny Jolie. Są to osoby które w jakiś filmach zagrały ale nie są stereotypowo piękni. To moim zdaniem bardzo fajny zabieg, który pozwala się z tymi ludźmi utożsamić i lepiej zrozumieć ich problemy. Zupełnie nie zrozumiałe są dla mnie komentarze niektórych internautów, że jak można dać taką obsadę do filmu o sprawach łóżkowych, ale przecież w życiu nie każdy ma piękny nos i talię osy, a skoro ktoś liczy na ostre laski w łóżku to polecam bardziej strony dla dorosłych i tryb incognito w wyszukiwarce.

Podsumowując, film o seksie jest bardziej o życiu, więc jeśli po zobaczeniu plakatu liczycie na softporn, to na pewno się zawiedziecie. Jednak jeśli chcecie spędzić przyjemnie czas w kinie, ale nie mieć poczucia, że tylko jałowo się śmieliście i nic to nie zmieniło, to jest to film dla was. Bez względu na to, czy jesteście sami czy w związku, czy macie lat 18 czy 48, to ten film przekazuje morał, który powinien sobie wziąć do serca każdy. Oskara za to nie będzie, ale może chociaż poprawią się relacje widzów, którzy mają już seans za sobą.
Trwa ładowanie komentarzy...